W Szkole Jazdy PERFECT w Krośnie spotykamy kursantów o różnych pasjach i talentach. Jedni świetnie gotują, inni zajmują się sportem, a jeszcze inni… tworzą poezję.
Izabela Zubko, która niedawno odbyła u nas intensywny kurs prawa jazdy, jest znaną polską poetką, autorką licznych tomików, laureatką nagród literackich i uczestniczką wielu spotkań autorskich w kraju i za granicą. Więcej o jej dorobku można przeczytać tutaj:https://pl.wikipedia.org/wiki/Izabela_Zubko. Na co dzień obcuje ze słowem, a jej wrażliwość i umiejętność opisywania emocji sprawiły, że postanowiła uwiecznić swoją motoryzacyjną przygodę w formie dziennika.
Izabela wzięła udział w naszym przyspieszonym kursie „Wczasy i Prawko w 15 dni”. Początkowo obawiała się, czy podoła wyzwaniu, ale jak sama przyznaje – dzięki cierpliwości i wsparciu instruktora oraz pozytywnej atmosferze w ośrodku, krok po kroku zdobywała nowe umiejętności i pewność siebie.
Dziś chcemy podzielić się jej osobistymi zapiskami pod tytułem “Z pamiętnika przyszłego kierowcy”, w których opisuje każdy dzień nauki. To nie tylko relacja z kursu – to również historia determinacji, przełamywania barier i piękny przykład na to, że nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń.
Nigdy nie potrzebowałam prawa jazdy. Życie w wielkim mieście pozwalało mi na swobodne poruszanie się komunikacją miejską. Bez problemu przemieszczałam się z jednego krańca miasta na drugi. A autobusowe i tramwajowe rozkłady jazdy były dla mnie rutyną od wczesnych godzin porannych do późnych godzin wieczornych. Chociaż nigdy nie korzystałam z nocnych połączeń, wiedza o ich istnieniu dodawała mi pewności siebie – zawsze wiedziałam, że samodzielnie wrócę do domu. Jednak te komfortowe warunki zmieniły się po przeprowadzce na wieś. Najbardziej zauważalne jest to w okresie weekendów, ferii i wakacji, gdy wszystkie kursy autobusowe do pobliskiej miejscowości ze stacją kolejową zostają zawieszone, a do miasta, gdzie pracuję, stają się rzadsze. Muszę wyjechać z domu o godzinie 6.55, by wrócić dopiero przed godziną 17.00… Innej możliwości nie ma. To właśnie dlatego podjęłam decyzję o rozpoczęciu kursu na prawo jazdy. Ze względu na kiepską komunikację lokalną nie mogłam zapisać się na kurs prowadzony w pobliżu miejsca zamieszkania. Wybór Ośrodka Szkolenia Kierowców „Wczasy i Prawko w 15 dni” był najkorzystniejszą opcją. I tak znalazłam się w Krośnie, w szkole jazdy PERFECT.
Do Krosna przywiozła mnie córka. Przez całą drogę uspakajała, twierdząc, że jazda samochodem nie jest trudna. Że nie mam się czego bać i dam radę! Podczas zajęć organizacyjnych w sali konferencyjnej w Hotelu Śnieżka również poczułam atmosferę wsparcia. Pan Grzegorz Preisner, wykładowca i właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców PERFECT, wszystkich ciepło przywitał i zapewnił, że będzie nas prowadzić przez proces nauki z pełnym zaangażowaniem i cierpliwością. Te słowa dodatkowo umocniły mnie w przekonaniu, że jestem w dobrych rękach i że istnieje szansa na otrzymanie prawa jazdy po zdanym egzaminie. Po dwóch dniach wykładów z teorii oraz kilkugodzinnego szkolenia z udzielania pierwszej pomocy (gdzie każdy kursant mógł teorię przełożyć na praktykę podczas reanimowania fantoma), w hotelowym pokoju powtarzałam pytania na testy egzaminacyjne i czekałam na pierwszą jazdę.
Myśl o pierwszej samodzielnej jeździe samochodem nie pozwalała mi zasnąć. Nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Było we mnie wiele wątpliwości. Niepewna, co przyniesie jutro, w końcu zasnęłam. Z tego snu wyrwał mnie budzik. Jazdę miałam zaplanowaną na godzinę 11.00. Mogłam zjeść spokojnie śniadanie. Ale czy w takiej sytuacji jest to możliwe? Siedząc nad talerzem z wędliną, serem i pomidorami, przypominałam sobie znaki drogowe, manewry za kierownicą i przepisy Kodeksu Drogowego. To było ważniejsze od posiłku! W końcu usiadłam za kierownicą. Instruktor zawiózł mnie na plac, gdzie wyjaśnił technikę prowadzenia samochodu. Po kilku kółkach wyruszyliśmy poza miasto. Nawet nie wiem, kiedy upłynął czas naszych zajęć! Ale jedno jest pewne – samodzielnie jechałam przed siebie z prędkością od 20 km/h do 70 km/h – w zależności od miejsca, w którym się znajdowałam. Z samochodu wysiadłam bardzo dumna z tego osiągnięcia, choć nogi miałam jak z waty. Moje zmęczenie było równie wielkie, jak radość, która mną ogarnęła.
Przede mną nowe wyzwanie: jazda po Krośnie w godzinach porannych, kiedy dzieci i młodzież idą do szkoły, a ich rodzice udają się do pracy. Moja koncentracja sięgała zenitu. Zdawałam sobie sprawę z tego, że na drodze mogą pojawić się nieoczekiwane sytuacje. Starannie analizowałam ruch na jezdni, obserwowałam pieszych zbliżających się do pasów, stałam w korkach… Wszystkie cenne wskazówki instruktora wyciszały mój niepokój. Zaczęłam nabierać pewności siebie. Skrzyżowania, światła sygnalizacyjne, ustępowanie pierwszeństwa czy włączanie się do ruchu przestawały być dla mnie tajemnicą. Wjechałam również na plac, gdzie podjęłam kolejne wyzwanie – jazdę po łuku. Nie ukrywam, że jazda do przodu i do tyłu nie była łatwa. Często najeżdżałam na pachołki, przekraczałam linię ciągłą, a manewrowanie kierownicą sprawiało mi niemały kłopot. Wiem, że jutro będzie lepiej, a każdy następny dzień przyniesie coraz lepsze efekty. Przecież jeszcze dwa dni temu nie umiałam uruchomić samochodu!
Nauka jazdy w popołudniowych korkach po mieście okazała się dla mnie łatwym, choć wymagającym wyzwaniem. Obawiałam się, że sobie nie poradzę, ale wybór Suzuki Swift z automatyczną skrzynią biegów, okazał się strzałem w dziesiątkę i udało się! Gorzej było z koncentracją… Umiejętności obserwacji oraz szybkiego podejmowania decyzji okazały się męczące. Odpoczęłam na placu manewrowym, gdzie poza mną nie było innego uczestnika ruchu drogowego. Dzięki temu mogłam bezstresowo skupić się na poprawie dotychczas zdobytych umiejętności. Jazda po łuku oraz kolejne próby parkowania i zawracania wciąż wymagają korekty. Ale przede mną jeszcze 21 godzin zajęć za kółkiem. Mimo postępów nadal mam trudności z wyczuciem odległości od innych samochodów oraz od krawężnika, a także z prawidłowym używaniem kierunkowskazów podczas opuszczania ronda. Nie poddaję się i zaczynam wierzyć, że dam radę!
Jazda po mieście sprawia mi coraz większą radość. Przed rozpoczęciem nauki wydawało mi się, że opanowanie podstawowych umiejętności kierowania pojazdem wystarczy, by poruszać się swobodnie po drogach. Myliłam się. Oprócz techniki ważną rolę odgrywa również intuicja – umiejętność przewidywania tego, co może się wydarzyć w podróży. Codziennie na ulicach wiele się dzieje, zwłaszcza w godzinach szczytu, gdy dzieci wracają ze szkoły do domu i mogą „znikąd” pojawić się na pasach. Trzeba być przygotowanym na różne sytuacje i szybko na nie reagować. A to sprawia, że jazda staje się jeszcze bardziej wymagająca. Najważniejsze to nie poddawać się i mimo stresujących sytuacji, zachować opanowanie. Wszystkiego się nauczę, również i tego. W końcu jestem kandydatem na dobrego kierowcę a każdy przejechany kilometr to zdobywanie kolejnych cennych umiejętności. Dzisiaj jedną z nich było utworzenie korytarza życia i ustąpienie pierwszeństwa jadącej na sygnale karetce pogotowia. Już wiem z praktyki (a nie z testów), jak powinnam się wówczas zachować, by ambulans mógł swobodnie przejechać.
Trzy godziny intensywnych zajęć praktycznych przemknęły jak chwila. Przez dwie i pół godziny jeździłam drogami dwukierunkowymi, jednokierunkowymi oraz trasami szybkiego ruchu. Niosły mnie one przez skrzyżowania równorzędne (gdzie obowiązuje zasada prawej ręki), przez skrzyżowania podporządkowane oraz skrzyżowania po ruchu okrężnym. Czasem była tam sygnalizacja świetlna, a czasem musiałam polegać na własnym rozeznaniu. Po raz pierwszy ani razu nie pomyliłam pedału hamulca z pedałem gazu.
Niestety, w pewnym momencie zaczęłam włączać niewłaściwy kierunkowskaz. A pomyłki te pojawiły się, kiedy moje skupienie zaczęło słabnąć pod wpływem zmęczenia. Dlatego na ostatnie trzydzieści minut zaplanowanej na dziś jazdy, instruktor postanowił zjechać na placu manewrowy. Tam bezbłędnie pokazałam mu, gdzie znajduje się płyn hamulcowy, chłodzący, do spryskiwacza oraz wlew oleju wraz z miejscem usytuowania wskaźnika do sprawdzania poziomu oleju. Wskazałam również rozmieszczenie świateł zewnętrznych samochodu oraz zademonstrowałam sygnał dźwiękowy. Jazda po łuku nadal jest dla mnie wyzwaniem. Wychodzi raz lepiej, raz gorzej – jak to podczas nauki. Jednak z każdym kolejnym dniem nabieram większej wprawy, a moje postępy stają się coraz bardziej widoczne.
Krosno. Pora obiadowa. A ja jeździłam po mieście bez przyspieszonego bicia serca i spoconych dłoni. Przy zakrętach i włączaniu się do ruchu nie zatrzymywałam oddechu. Czułam się komfortowo! Miałam pełną kontrolę nad pojazdem. W tych warunkach manewry na drodze nie były dla mnie wyzwaniem. Parkowanie na wytyczonych miejscach czy zawracanie na podjazdach robiłam powoli i bez strachu. I nieważne, że krzywo! Wszystkie zadania starałam się wykonać perfekcyjnie. Podchodziłam do nich ze skupieniem i pełnym zaangażowaniem, No cóż… Potrzebuję czasu, by opanować i te umiejętności. Mam bardzo wyrozumiałego instruktora, który z anielską cierpliwością analizuje każdy popełniony przez mnie błąd. Docenia to, że się staram. Na zakończenie zajęć wytłumaczył mi technikę ruszania pod górkę. Przećwiczyliśmy ją kilka razy. Najważniejsze, by pojazd się nie stoczyć! Chociaż w samochodzie z automatyczną skrzynią biegów ponoć jest to niemożliwe. Ale jak wiadomo – od reguły mogą zdarzyć się wyjątki!
Dziś mam dzień wolny od jazd, więc postanowiłam wykorzystać go na przypomnienie zasad Koreksu Drogowego oraz czynności obsługowo-kontrolne pojazdu. Chcę być jak najlepiej przygotowana. Za pięć dni czeka mnie praktyczny egzamin na prawo jazdy. Teorię zdałam przed przyjazdem do Krosna, aby zminimalizować stres. Jednak nadal czuję potrzebę ugruntowania nowo nabytej wiedzy. W przytulnym pokoju hotelowym skupiam się na analizie moich słabych stron jako kierowcy. Korzystając z „Podręcznika Kursanta kat. B Prawko.pl”, który otrzymałam na spotkaniu organizacyjnym, pogłębiam swoją wiedzę i staram się doskonalić umiejętności, które tego wymagają. To dla mnie okazja do nauki, a także chwila refleksji nad zmianą nastawienia i nabierania pewności siebie.
Żartobliwie rzecz ujmując, nawiązałam porozumienie z samochodem. Zaczął mnie słuchać. W pierwszej części jazdy (przed południem) powtarzałam zawracanie, parkowanie na jezdni jednokierunkowej oraz poruszałam się po mieście. Natomiast w drugiej (po południu) pojechałam na plac manewrowy WORD w Krośnie, gdzie spędziłam pół godziny. Ćwiczyłam jazdę pod górkę z zatrzymaniem oraz jazdę po łuku, która wymaga wielkiej precyzji. Niestety nadal mi jej brakuje. Ale nie było aż tak źle! Większość prób parkowania na tzw. „kopercie” wykonałam prawidłowo. Sukces jest tym większy, że te manewry wykonywałam o zmierzchu, który w zimowym okresie zapada dość wcześnie. Natomiast podczas jazdy miałam wrażenie, jakbym prowadziła samochód nocą. Czułam się nieswojo. Wszędzie widziałam postacie, którymi w rzeczywistości były ruszające się na wietrze gałęzie bezlistnych drzew. Do hotelu wróciłam zmęczona i bogatsza o kolejne doświadczenie.
Przez trzy godziny wsłuchiwałam się w polecenia instruktora: prosto, na skrzyżowaniu w prawo, skręcamy w lewo, zawracamy na rondzie, pamiętaj o rozejrzeniu się na przejeździe kolejowym. A moja jazda stawała się coraz bardziej płynna. Rozpoznaję fragmenty tras egzaminacyjnych i poznaję Krosno z perspektywy kierowcy. Dziś stanęłam na wysokości zadania. Poradziłam sobie zarówno z sytuacjami przewidywalnymi, jak i tymi nieoczekiwanymi na drodze. Po raz pierwszy instruktor nie musiał interweniować i używać swojego hamulca. Jedynie pomagał w kręceniu kierownicą. Słusznie zauważył, że robię to zbyt słabo lub zbyt mocno (czyli ją przekręcam). Wiem, brakuje mi wyczucia w rękach. Gdy opuściłam samochód, poczułam niespotykane dotąd mrowienie w nogach. Było to dla mnie zaskoczeniem, ale szybko doszłam do wniosku, że źle ustawiłam wysokość fotela, co mogło zakłócić prawidłowy przepływ krwi. Za mną kolejna lekcja życia, z której już wyciągnęłam wnioski.
Krótko po rozpoczęciu jazdy zastanawiałam się, czy będzie mi towarzyszył deszcz, śnieg, czy też grad? Ze względu na pochmurny dzień, pierwszy raz pokonywałam trasę na światłach mijania (a nie jak dotychczas na światłach dziennych). Kiedy pojawiły się pierwsze krople deszczu, włączyłam wycieraczki. Przy manewrze zmiany kierunku nieświadomie przestawiałam światła na tryb drogowy. Musiałam sama siebie pilnować i dokonywać korekty w odpowiednim momencie. Dlaczego? Ponieważ dzisiaj mój instruktor był jednocześnie egzaminatorem. W takich warunkach zdawałam egzamin wewnętrzny. I zdałam z dwoma błędami. Na placu manewrowym, po zakończeniu łuku, zatrzymałam się i wyłączyłam silnik. Niestety zapomniałam o ustawieniu świateł w pozycji wyjściowej. A drugi błąd popełniłam przy zawracaniu. Ciągle mam problem z wyborem kierunku, w którym powinnam przekręcić kierownicę… Po południu odbyły się egzaminy wewnętrzne z teorii. Nie musiałam do nich przystępować, ponieważ przed rozpoczęciem kursu zdałam egzamin państwowy. Ale pozostali kandydaci nie skorzystali z takiej możliwości. Egzamin dla wszystkich zakończył się sukcesem!
Dziś poświęciłam wiele czasu na przypomnienie wszystkich szczegółów związanych z egzaminem państwowym z prawa jazdy, który mnie czeka. Przeglądałam dotychczasowe notatki i pisałam nowe. W myślach powtarzałam sytuacje drogowe, których byłam uczestnikiem. Analizowałam je i wyciągałam wnioski. Wspólnie z instruktorem ćwiczyłam manewry, które sprawiają mi największe trudności. Dzięki jego cennym wskazówkom i konstruktywnej krytyce coraz pewniej czuję się na łuku oraz podczas zawracania na podjeździe i parkowania na jezdni jednokierunkowej. Powtórzyliśmy wszystkie elementy jazdy (w tym hamownie i ruszanie pod górkę) oraz czynności obsługowo-kontrolne wymagane na egzaminie.
Ten piątek był szczęśliwy dla wielu kandydatów na kierowców, ale nie dla mnie. Poprzedniego dnia zakończyłam kurs i odczuwałam wielkie rozkojarzenie. A to z kolei sprawiło, że nie opanowałam stresu i po niespełna pięciu minutach egzamin został przerwany – nie wyjechałam z placu. Zbyt szybko jechałam po łuku i zbyt nerwowo wykonywałam manewry kierownicą. W końcu najechałam na linię i słupek, czego nie zauważyłam w lusterku…
Do domu wróciłam z przekonaniem, że następnym razem zdam. Ta krótka przerwa pozwoliła mi wyciszyć się oraz przeanalizować różne sytuacje, które spotkały mnie podczas kursu na prawo jazdy. Tym razem do egzaminu podeszłam z zupełnie innym nastawieniem – byłam spokojna, opanowana i miałam lepszą koncentrację. Nie odczuwałam drżenia nóg, nie myliłam prawej strony z lewą i trafnie analizowałam to, co widziałam w lusterku. Bez problemu koncentrowałam się na jeździe i wykazałam się większą pewnością siebie, co przełożyło się na pozytywny przebieg egzaminu.
Przystąpiłam do egzaminu na kilka dni przed ukończeniem 50 roku życia. Nie było to łatwe, ale możliwe. Najważniejsze, aby nie poddawać się i być opanowanym za kierownicą.
Wszystkim kandydatom na prawo jazdy życzę powodzenia!
Izabela Zubko-Jarnicka
Gratulujemy Pani Izabeli nie tylko uzyskania prawa jazdy, ale także pięknego literackiego opisu tej drogi.
Jej historia pokazuje, że nauka prowadzenia samochodu to coś znacznie więcej niż opanowanie zasad ruchu drogowego i manewrów na placu. To także podróż przez własne emocje – od niepewności, przez determinację, aż po dumę z osiągniętego celu.
W “Z pamiętnika przyszłego kierowcy” Pani Izabela udowodniła, że nigdy nie jest za późno, by sięgnąć po nowe umiejętności. Jej wrażliwość poetycka pozwoliła uchwycić każdy etap kursu w sposób wyjątkowy, a odwaga w podjęciu wyzwania jest inspiracją dla wszystkich przyszłych kierowców.
W Szkole Jazdy PERFECT wierzymy, że sukces w nauce jazdy zależy od trzech rzeczy: cierpliwego instruktora, dobrego programu szkolenia i otwartości kursanta na nowe doświadczenia. Ta historia jest dowodem, że jeśli te trzy elementy spotkają się w jednym miejscu – efekty przychodzą same.
Dziękujemy Pani Izabeli za zaufanie, za podzielenie się swoją relacją i za to, że możemy zapisać w naszej historii tak piękny rozdział. Życzymy jej wielu bezpiecznych kilometrów, radości z każdej podróży i tego, by za kierownicą czuła się równie swobodnie, jak z piórem w ręku.
A wszystkim, którzy wciąż zastanawiają się nad rozpoczęciem kursu, mówimy: spróbujcie – bo być może Wasza przygoda będzie równie wyjątkowa.
Chcesz poznać szczegóły? Zobacz naszą ofertę https://wczasyiprawko.pl/oferta/ i autentyczne opinie naszych wczasowiczów https://wczasyiprawko.pl/opinie/